piątek, 19 stycznia 2018

"Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi" - co sądzę?

Hejka!
 Nie tak dawno byłam na 8 części "Gwiezdnych wojen" i tak, wiem,
że już prawdopodobnie wszyscy to widzieli i zrobili recenzje, ale postanowiłam mimo
wszystko przelać gdzieś swoje przemyślenia. Nie da się tu uniknąć spoilerów do poprzednich części,
więc jeśli ich nie oglądaliście, to polecam wrócić po nadrobieniu zaległości. Tak więc bez przedłużania.


 Po poprzedniej części nie byłam przychylnie nastawiona do tej produkcji, głównie przez fakt,
że Rey pojawiła się znikąd i pokonała doświadczonego wojownika, co nie mieści mi się w głowie,
patrząc na to ile musiał trenować Luke, żeby przyciągnąć miecz. Nie zżyłam się też jakoś bardzo z bohaterami, a do tego zginęła postać, dla której w dużej mierze oglądałam dalsze części. Dlatego nie spodziewałam się zbyt wiele po następnej części serii. Mile się jednak zaskoczyłam.
 Jasne, miał swoje wady, pewne momenty były przerysowane, chciało mi się powiedzieć "Serio???" i łapałam się za głowę, ale film był o wiele lepszy od swojego poprzednika. Podobał mi się na przykład wątek z porozumiewaniem się na odległość przez moc. Znacznie polubiłam bohaterów. Ci którzy wcześniej mnie denerwowali przestali to robić i zmienili się w pełnowymiarowe postaci. Ukazanie relacji Kylo Rena i Rey też bardzo przypadło mi do gustu. Pojawia się tu też postać Rose Tico, którą bardzo lubię.
 Mam jednak jeszcze jeden zarzut. Jak dla mnie ten film jest za długi. Jest ciekawy i nie ma momentu, w którym coś by się nie działo, a mimo to w drugiej połowie byłam już zmęczona seansem. Dodali tutaj bardzo wiele wątków, lecz pomiędzy nimi nie ma chwili wyciszenia.
 Mam jeszcze niedosyt odnośnie mrocznego miejsca pod wyspą. Myślałam, że będzie to ważniejsze i lepiej poprowadzone. Teraz ten wątek wydaje mi się trochę zbędny.
 Oczywiście twórcy zostawili sobie furtkę do następnej części. Pójdę na seans, bo mimo wad to nadal ma swój klimat, to ten sam świat i wielki sentyment do tej serii.

Tak, więc jeśli jesteście fanami uniwersum i możecie przymknąć oko na parę błędów to polecam obejrzeć.


Dla tych, którzy oglądali (zaznacz myszką fragment pod spodem):

To jak Leia ratuje się po zniszczeniu mostka jest po prostu jedną wielką bujdą. Ciśnienie, by ją zassało.
Zero szans na przeżycie. Bajer, że ho ho.

1 komentarz:

  1. Nie oglądałam żadnej części, więc ominęłam tekst oprócz wstępu... Ale już od dłuższego czasu zabieram się, żeby spróbować i coś marnie mi idzie, bo na razie stanęłam na planach, by spróbować... :(

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń